Czy w 2020 roku pęknie bańka influencerska?!

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Według wikipedii bańka spekulacyjna „samonapędzający się proces niezrównoważonego wzrostu lub spadku cen dóbr na rynku. Często związany z „nadaktywnością rynkową”, która ma charakter przejściowy. Po okresie stosunkowo szybkiego wzrostu cen dóbr następuje gwałtowny ich spadek, często nazywany „pęknięciem bańki” (krachem), co najczęściej związane jest z radykalnym spadkiem wartości zasobów wielu inwestorów.”

Czy mamy więc taką bańkę w marketingu influencerskim? Czy nastąpi koniec w 2020 roku instagramerów?! Załamie się cały Facebook a na Youtubie będą tylko teledyski? No nie. Absolutnie nie. Rynek marketingu influencerskiego się zmienia, profesjonalizuje ale nie kończy. Nawet nie jest bliski końca.

Dlaczego?

  1. Regulacje

Brytyjski Urząd ds. Standardów Reklamy (ASA) orzekł, że 30 000 followersów to wystarczająca liczba, która sprawia, że zwykły śmiertelnik dołącza do grona influencerów. Co więcej, ta osoba musi przestrzegać tych samych zasad reklamowych co tradycyjne gwiazdy w UK.

Jak rzecznik ASA stwerdził: „Uznaliśmy jednak, że ponad 30000 obserwujących to wskaźnik dużego zainteresowania ze strony odbiorców. Biorąc pod uwagę, że jest ona popularna i cieszy się dużym zainteresowaniem, uznaliśmy, że ThisMamaLife jest celebrytką w świetle przepisów o reklamodawstwie i marketingu”.

A wszystko zaczęło się od postu sponsorowanego u ThisMamaLife, instagramerka (posiadająca 32 000 followersów) umieściła reklamę tabletek na bezsenność – a że w UK zabronione jest reklamowanie leków przez celebrytów, instagramerka została skazana.

Federalna Komisja Handlu w USA wydała wytyczne w sprawie reklam u influencerów: jeżeli zapłacono za post na Instagramie (czy lokowanie w filmie) musi on jasno o tym poinformować. Wytyczne zaczęły działać od tego roku, sama Komisja wysłała już ponad 90 ostrzeżeń informujących naruszenie prawa.

W Niemczech regulację podkręcili jeszcze bardziej – jeżeli influencer nie dostał pieniędzy od marek ale oznacza je w postach – to należy traktować taki post jako reklamę.

A to dopiero początek wielkich regulacji marketingu influencerskiego.

W Polsce jeszcze jest wolna amerykanka ale podejrzewam, że to kwestia czasu, aż nasz Rząd przyjrzy się problemowi.

Regulację mają zapobiec wszelkim nadużyciom oraz by zapobiec tworzeniu się wszelkich baniek spekluacyjnych.

  • Profesjonalizacja usług

W 2014 roku, jak zaczynałem karierę w marketingu influencerskim, to wyceny u blogerów robiło się tak:

  • Na ile wyceniasz taką notkę?
  • No nie wiem, a Ty na ile byś to wycenił?
  • No tak z 2000 zł?
  • To daj może 2500
  • OK

Teraz taka rozmowa nie miała by miejsca, większość profesjonalnych influencerów (mam tu na myśli zarówno blogerów, jak i youtuberów, instagramerów czy tiktokerów) ma swoich managerów  lub stoją za nimi MCNy. Każdy stara się trzymać swoją cenę i nie schodzić poniżej pewnych granic – by nie psuć rynku. Czasami influencerzy nie biorą udziału w rozmowach biznesowych, to manager za nich decyduje co będzie reklamować (stąd tak sporo wpadek na naszym Instagramie). Ceny się unormowały. Już nie ma przypadków, że czasem u jednej osoby post będzie kosztował 1000 zł a innym razem 10 000 zł. NAd wszystkim czuwają albo agencji z MCNów albo osobiście managerowie.

Jeżeli interesują nas nanoinfluencerzy, możemy skorzystać ze specjalnie stworzonych platform do kampanii z takowymi. Tam również są jasno ustawione stawki, które instagramerzy mogą zaakceptować bądź nie.

Rynek się zmienia, profesjonalizuje, tworzy nowe miejsca pracy – nic nie wskazuje w tym wypadku o dmuchaniu bańki.

  • Narzędzia dla marketerów

Pamiętacie kryzys w 2018 roku, gdy wszyscy mówili o fake-owych zasięgach, followersach, botach (nie tylko na Instagramie ale ogólnie w social mediach). Wtedy wszyscy krzyczeli, to koniec z influencerami, bańka pęka!

No nie. Ponieważ rynek zainterweniował. Powstało mnóstwo specjalistycznych narzędzi, które analizują dokładnie konta w social mediach. Nie musimy się już instagramera czy youtubera pytać o demografię, narzędzia (takie jak InfluTool) w parę chwil wygenerują nam raport o danym e-celebrycie.

Jesteś ciekawy czy ktoś używa bota? Bardzo proszę, są na rynku wyspecjalizowane osoby, które robią audyty danym influencerom – dzięki czemu firma nie przepala budżetu.

Bańka vs rynek 0:3

4. Telewizja traci na znaczeniu, zyskuje Internet

Jak wynika z badań IAB AdEx, w pierwszym kwartale br. wydatki na reklamę internetową w Polsce wyniosły 1,08 mld zł, o 8,8 proc. więcej niż rok wcześniej czyli szacuje się, że w pierwszym kwartale br. internet stanowił 43% rynku reklamowego, a telewizja – 40%

(link: https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/reklama-internetowa-zyskala-w-polsce-8-8-proc-siec-pierwszy-raz-przed-telewizja )

Nie twierdze, że telewizja się kończy, ona przystosowuje się do obecnych zmian. Twierdzę jednak, że nic nie wskazuje odwrotu od influencerów. Gdzie marketerzy mają lokować pieniądze? O kim teraz najczęściej się mówi? Instagramerzy, od niedawna tik tokerzy przejmują nowe budżety.

Nic nie wskazuje by trend się zmieniał. Wręcz przeciwnie, wszystko się przenosi do internetu, a większe budżety na Internet to większe pieniądze na influencerów.

No i właśnie…

5. Pieniądze

Według MediaKix globalny rynek marketingu influencerskiego będzie wart 10 miliardów dolarów. Czy to może oznaczać pompowanie bańki? Dla osoby nieobeznanej z branżą, pewnie tak – dla marketerów, to coś oczywistego.

Kim Kardashian, niedawno, zdradziła, że dostała propozycję od jednego z producentów ubrań – 1 miliona dolarów za post sponsorowany. Propozycję odrzuciła. Czym jednak jest 1 milion? To 10 000 par spodni po 100$. Globalnie, taki milion, mógłby się zwrócić w parę chwil. Dobrze przemyślane działania z influencerami działają. Zauważyli to wszyscy, dlatego pojawiają się coraz większe pieniądze. Teraz ciężko o budżet w firmie, która nie uwzględnia działań z influencerami.

Taki duch dziejów.

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin